środa, 28 lipca 2010

Pasta z jajek...

Podstawowa wersja pasty z jajek do chleba..
Uwilbiam ją , często gości na naszych kanapkach .
Lubię ją za delikatność i uniwersalność bo w zależności od dodatków  jakie do niej dołożymy zmienia się nie do poznania .
W zalezności od tego na co mam ochotę do pasty dodaje szczypiorek , rzodkiewkę posiekaną , czasem tuńczyka  , innym razem resztki pieczonego kurczaka który został z obiadu  ,kiedy indziej zaś razem paprykę w kostkę lub dla męża (wielbiciela pomidorów) pomidorki pokrojone w kostkę.

5 jajek
łyżka majonezu
łyżka jogurtu naturalnego
łyżeczka musztardy
sół, pieprz

jajka gotujemy na twardo , rozdrabniamy , dodajemy majonez, musztardę , jogurt, sól,pieprz mieszamy dokładnie, GOTOWE!

ps.pasta najlepiej smakuje na ciepłym toście do porannej kawy :)

niedziela, 25 lipca 2010

Kotlety z piersi z kurczaka...

Kotlety z kurczaka to takie zwykłe danie, które każdy z  Nas zna i robił setki razy.
 Dziś moja wersja tego dania.

Mam swoje fanaberie dotyczące piersi z kurczaka robionych a'la schabowy.
 Zawsze rozkarajam pierś kurczaka na 3 części bo szczerze nie cierpie grubych kotletów, odkrajam tzw polędwiczkę a pozostałą pierś przekrajam wzdłuż zeby powstały 2 cienkie kotlety
Nigdy nie rozbijam piersi kurczaka  bo uważam , że to zbyt delikatne mięso żeby je tłuczkiem traktować.

Kolejnym moim  zobczniem jest sól i pieprz a raczej ich brak !
 Nie solę,nie pieprzę takich kotletów tylko obficie posypuję papryką słodką i przyprawą do grilla i zostawiam na  chwilkę do przegryzienia .
No i nie uznaję w panierce mąki ,tak juz mam i koniec !! zanurzam  mięso w rozbełtanym jajku  a potem w bułce tartej i kładę na rozgrzany tłuszcz.
Polecam.

czwartek, 22 lipca 2010

Czekoladowe capuccino z lodami ...



W pewnym wydziale ,pewnego Urzędu Miasta w pewnym mieście , wpadli wczoraj na genialny pomysł jak ochłodzić i osłodzić sobie pracę, postanowili zrobić kawę z lodami...
Kawę zaparzyli , ostudzili , a naiwnego wysłali po lody , chwilę póżniej rozkoszowali się pyszna kawą.



Pomysł ten podchwyciłam w lot mimo , że nie pracuję w tym pewnym wydziale a nawet nie mieszkam w tym pewnym mieście.
w związku z tym , że nie piję zwykłej kawy w ruch poszło capuccino czekoladowe :)


0,5 litra zimnego mleka
5 stołowych łyżek cappucino czekoladowego
2 stołowych łyżek cacao rozpuszczalnego

wszystkie składniki dokładnie wymieszać rozlać do szklanek, do każdej szklanki włóżyć  2 gałki lodów czekoladowo-śmietankowych. GOTOWE
rzadko coś mnie zachwyca , ale ta kawa szczerze mnie zachwyciła :)

poniedziałek, 19 lipca 2010

Pieczone ziemniaki...

Uwielbiamy ziemniaki , szczególnie mój mąż , dla niego obiad bez  ziemniaków to straszna tragedia :)

W sumie nie ma co ukrywać , że ja też je bardzo lubię .

Trochę niedocenione u Nas w kraju.
Jesteśmy taką potęga jeśli chodzi o ziemniaki a tak mało o nich wiemy , nie mamy świadomości gatunków, ani tego jaki ziemniak do czego się najlepiej nadaje , a szkoda , i liczę , że może to kiedyś się ziemi na lepsze:) OBY !!

jedną z naszych ulubionych wersji podania ziemniaków są właśnie takie pieczone w piekarniku, można je podawać do wielu  rodzaii mięs, jajka sadzonego czy warzyw , a najlepsze jest to , że niewiele tracą na swej atrakcyjności nawet pogrzane nastęnego dnia.

jedyną pracą jaką musimy włożyć w ich przygotowanie to wyszorowanie ziemniaków i pokrojenie ich na ćwiartki lub połówki , potem tylko kilka łyżek oliwy na wierzch i obsypujemy ulubionymi ziołami i przyprawami ( u mnie czerwona papryka , oregano , przyprawa do grilla , zioła prowansalskie , kminek , czosnek,sól , pieprz) wmasowujemy przyprawy w ziemniaki i wstawiamy najlepiej na  całą noc do lodówki , potem na jakieś 45min do piekarnika , nagrzanego do 180 stopni C .SMACZNEGO !

niedziela, 18 lipca 2010

Pieczony łosoś...

Tropikalne upały nie odstępują , mój organizm nie myśli rozsądnie , z tego upału wszystko mu się pomieszało ........zamiast się chłodzić , ja odpalam piekarnik i piekę!!

piekę łososia.....

bo łosoś nie wiedzieć czemu kojarzy mi sie z latem i wakacjami ...

kiedy czuję jego pieczony zapach , zamykam oczy i wyobrażam sobie , że jestem na nadmorskim deptaku który pachnie rybami , min. grillowanym łososiem... a wszędzie wkoło słychać brzęk uderzających o siebie muszelkowych zawieszek, po głowie kołacze mi się jedna myśl kiedy tego doświadczam Władysławowo, Władysławowo...

nie mam możliwości grillowania więc zostaje mi piekarnik , jak to mówi przysłowie , "jak się nie ma co się lubi , to się lubi co się ma"....:)

łosoś  sam w sobie jest na tyle smaczny ,że nie trzeba mu fikuśnych przypraw i marynat , wystarczy najprostsza ,do grilla ... tak właśnie zrobiłam z moimi dzwonkami ryby , obsypałam przyprawą do grilla , ułożyłam na blasze do pieczenia i wstawiłam do piekarnika na ok 30 min , 180stopni, SMACZNEGO !

środa, 14 lipca 2010

Chleb razowy...

Kochani to juz mój drugi chleb, tez oczywiście z  gotowej mieszanki ( tym razem na chleb razowy), ktoś miał mega super pomysł z tymi gotowymi mieszankami bo dzięki nim nawet taki poczatkujący  piekrz jak ja moze cieszyć się domowym chlebem :)

Wiecie....z tym chlebem jest tak jak pisały na swoich blogach inne dziewczyny, jak już człowiek raz "wpadnie" to zgubiony jest na amen.
Tak stało się i ze mną bo jak nazwać fakt , że kiedy za oknem taki upał ja piekę chleb??
szaleństwo??
nie to chyba już jest obłęd !!

tak czy inaczej ten obłęd opłacił się bo chlebek super dobry.
bardzo chrupiąca skórka , lekki miąż , dość zwarty , chleb o dość neutralnym smaku , dobry i z wędlinka i na słodko z miodem.POLECAM SERDECZNIE !!!
ps. oczywiście połowa chleba znikła na ciepło...:)

niedziela, 11 lipca 2010

Letnia sałatka...

Upał , na taki upał nic jak tylko lekka , zimna, sałatka ze składników z ogródka babci.

kilka liści sałaty porwać na małe kawałki , dodać kilka pomidorków koktajlowych ,  posolić , popieprzyć , polać jogurtem naturalnym zmieszanym z łyżeczką cukru , posypać dymką ! GOTOWE

sobota, 10 lipca 2010

Wątróbka drobiowa w sosie ...



Też tak macie??.... ,
że jak Was "weżmie "  na jakąś potrawę to amen?
musicie ją zjeść i już ??
bo ja tak , mam :)
nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie, zawsze z zaskoczenia, napada mnie chęć na jakąś konkretną potrawę , tak było i tym razem......

spacerowałam sobie spokojnie po sklepie...aż tu nagle , dostrzegłam w chłodni wątróbkę drobiową i koniec ....
nie mogłam oderwać od niej oczu....oczywiście ze sklepu wyszłam w jej towarzystwie...:)

wątróbka ( jak każde podroby) ma tylu samo zwolenników co i przeciwników....ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy :)
lubię ją pod każdą postacią ,ale chyba najbardziej  na świecie w ..sosie... aromatycznym , gęstym , cudnym...

do pełni szczęscia brakuje tylko świeżej bagietki maczanej w tym super sosie ( dziś niestety jej nie miałam, więć z dwojga złego zjadłam z  ziemniakami) :)

 wątróbkę w sosie robię tak:
oczyszczam i kroję wątrobkę w kawałki jak na gulasz , podsmażam cebulkę na margarynie , dorzucam wątróbkę i chwilę smażę, solę , pieprzę, dodaje mielony kminek , ząbek czosnku , , liścia laurowego , ziele angielskie, kostkę rosołową ,chwilę podsmażam , zalewam wodą  tak żeby przykryło całość , duszą ok 20 min, dorzucam garść koperku , zagęszczam  mąką z wodą i dolewam śmietankę , duszę jeszcze kilka min, GOTOWE

czwartek, 8 lipca 2010

Lekka zupa z młodej kapusty...

Kiedy na zewnątrz taki upał , nie chce się stać przy garnkach i gotować , co więcej nie chcę się nawet jeść.... lekka zupa jest idealnym wyjściem w takiej sytuacji.

Trudno o jakiś konkretny przepis czy proporcje bo generalnie wykorzystałam resztki z lodówki.

Ugotowałam wywar z kilku skrzydełek z dodatkiem liścia laurowego , ziela angielskiego ,soli , pieprzu... następnie dodałam pół kapusty młodej poszatkowanej , kilka ziemniaków , i 2 marchewki , kiedy wszystkie składniki były miękkie dodałam pół pęczka posiekanego koperku i doprawiłam do smaku octem żeby nadać zupce charakterku , GOTOWE!

poniedziałek, 5 lipca 2010

Mój pierwszy chleb ...

Oj bardzo, bardzo dłuuugo zeszło mi zanim "dojrzałam" do pieczenia chleba , (choć pewne czarownice wykrakały , że wcześniej lub pózniej to nastąpi).

Po pierwsze wydawało mi się to szalenie trudne ,a po drugie miałam wrażenie , że jak upiekę chleb  to we dwoje nawet za tydzień go nie zjemy.

I pewnie dalej żyłabym w tej świadomośći gdyby nie gotowa mieszanka do  wypieku chleba ktorą nabyłam w Lidlu.
Wiem że na tle Waszych weekndowych piekarni , cudnych , skomplikowanych chlebów mój z "gotowca" to tzw. mały Miki , ale jestem z niego cholernie dumna!!

Chlebek robi się dziecinnie prosto (instrukcja na opakowaniu) , w sumie wystarczy tylko zmieszać z wodą i pozwolić mu spokojnie wyrosnąć.
Jest super pyszny z chrupiącą skórką , miękkim , sprężystm miąższem i chrupiącymi pod zębami ziarnami słonecznika , jest, co tu dużo mówić BOSKI!!

był to mój pierwszy chleb , ale napewno nie ostatni, bo jest coś mega ekscytującego w oczekiwaniu na rosnący w piekarniku chleb
, ze względu na brak czasu w ciągu tygodnia ,moje pieczenie ograniczy się pewnie  do weekndowych wyczynów ,ale już nie mogę się doczekać kolejnego wypieku ( z gotowców jak narazie ,) ale myślę , że i to z biegiem czasu może ulec zmianie :)


ps. połowa chleba została pożarta na ciepło z samym masłem ,
 jak zaczarowani krążyliśmy do kuchni po kolejne pajdy chleba,
 z ledwością starczyło na poranne kanapki , ale chlebek na drugi dzień jest równie pyszny.

sobota, 3 lipca 2010

Warkocze z polędwiczek wieprzowych...

Warkocze z polędwiczek , pięknie brzmi , pięknie wygląda i jest mega smaczne i co najwazniejsze szybkie w przygotowaniu !

Zresztą co tu dużo mówić polędwiczki wieprzowe są bardzo wdzięcznym mięskiem ( są kruche i szybko sie je przyżądza),  niestety z racji ceny nie podawanym u mnie za często , ale myślę , że i to się zmieni bo cena ich jest coraz bardziej dostępna , (ok 25 zł/kg)

Inspiracją do zrobienia tych polędwiczek był jeden z programów "Brodzik od kuchni"

Zakupiłam więc polędwiczki i zaplotłam ( rozcina się każdą polęwiczkę na 3 części zostawiając od grubszej strony jakieś 2 cm nie rozcięte i zaplata się warkocz , koniec spina się wykałaczką żeby się nie rozplotła),zamrynowałam na noc w oleju, papryce , czosnku , nastepnego dnia tylko posoliłam, popieprzyłam posmarowałam musztardą i usmażyłam na patelni , efekt możęcie podziwiać sami .SMACZNEGO

Prażone...zwane też duszonkami


 U mnie w domu to danie zawsze królowało pod nazwą "prażone", zaś u mojego męża "duszonki" , tak czy inaczej jest to jedno i to samo danie ....REWELACYJNIE PYSZNE 

Potrawa ta króluje przed wszytskim na ogniskach, no bo kto choć raz w życiu nie był na prażonych??

w wersjii juz super luksusowej jedzone , po przyżądzeniu z liści kapusty....

niestety nie każdy ma takie szczęście , że może się  delektować tą potrawą  z żeliwnego kociołka wprost zdjętego z ogniska.....
. ja chwilowo nie  mam takiej opcji ( mieszkanko w bloku)

ale.....nie oznacza to , że nie możemy sierozkoszować prażonymi.... robionymi na gazie

wiem , wiem to nie to samo , ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma....

nie wiem jak dawno , ale odkąd pamiętam ,  jak nie było sezonu ogniskowego to, to tanie robiło sie u Nas na gazie ,
ale!! z wykorzystaniem płytki żeliwnej na której to stawiało sie garnek z prażonymi ,robię tak  do dziś !!.

jest to jedno z tych dań gdzie  nie sposób podać dokładnych proprcji ponieważ składa , się z wielu  warstw

na sam dół garnka  kładziemy  pokrojony w plastry boczek , na to ziemniaki pokrojone w plastry , na to cebulka pokrojona w kostkę ,kiełbasa w kostkę , (najlepiej klka pomieszanych rodzajii kiełbas) , każdą warstwę ziemniaków solimy , pieprzymy , i tak układamy do wyczerpania składników cały gar , na wierzchu powinny być ziemniaki , wierzch ostatniej wsrstwy posypujemy natka pietruszki , stawiany na najmniejszym gazie  na kuchence dodatkowo na żeliwnej płytce , i dusimy do miękkości, 1-1,5 h