czwartek, 28 lipca 2011
Ciasto czekoladowe- murzynek
no i przyszedł czas na ciasto urodzinowe mężą , spodziewałam się ,że chłopak zażąda jakiegoś wykwintnego wypieku ,a tu po przyjściu z pracy oznajmia ,że na jutro to ... murzynka -jak by sie oczywiście dało?
murzynka? takie oklepane? , byle co?
no dobra , mowisz- masz!!
przepis znaleziony u Majanki ( a jak wiadomo jej przepisy są niezawodne)
cytuję za autorką:
od siebie dodałam tylko garść bakalii
Składniki:
*250g mąki pszennej
*2 łyżeczki proszku do pieczenia
*300g cukru kryształu
*3 czubate łyżki gorzkiego kakao
*szczypta soli
*1 op. cukru waniliowego
*250g masła
*200ml coca coli
*75ml mleka
*2 jajk
W jednej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, cukier, kakao, sól i cukier waniliowy. W drugiej misce dokładnie roztrzepać jajka , dodać do nich mleko oraz roztopione i ostudzone masło i coca colę. Wymieszać.
Mokre składniki wlać do suchych i delikatnie, ale dokładnie wymieszać.
Gotową masę przelać do tortownicy o średnicy ok. 24 cm uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180 stopni C przez około 40 - 50 minut. SMACZNEGO
ps. czy ciasto czakoladowe rózni się czymś od murzynka?
Nie Wiem, ale wiem , ze to ciasto błyskawicznie znikneło a to chyba dobra rekomendacja .
wtorek, 19 lipca 2011
Fenomenalne placuszki z ugotowanych dzień wcześniej ziemniaków:)
HMMMMMM,,,, Żebyście wiedzieli ile ja razy zastanawiałam się co zrobić z tymi cholernymi:) ziemniakami , które u nas goszczę w domu prawie codziennie , bo ileż można je przesmazać , dodawać do zup , itd itp
Wyszukałam na nacie kilka przepisów na tzw kulki ziemniaczane z wykorzystaniem ziemniaków z zeszłego dnia,i ...
do dzieła...............
do ziemniaków puree,( z poprzedniego dnia) dodać jajko ,i mąkę i szczyptę ziół do smaku
trochę mi trudno określić jakieś proporcje , po prostu ile zabierze mąka , wszytsko wyrobić na jednolitą masę
Formować kulki i panierować u bułce tartej i na tłuszcz , do uzyskania złotego koloru
moje kulki przeleżały w lodówce do nastepnego dnia i z kulek zrobiły sie plaskie placki , nie , to nie sprawiło,że straciły na watośći ,
po usmażeniu kotleciki były boskie , chrupiące na zewnątrz , delikatne w środku!!
jakby purre było otulone panierką, rewelcja , najdaja sie do każdego sosu , kurczaka , lub po prostu jako samodzielne danie. SMACZNEGO !
wtorek, 12 lipca 2011
Fasolka po bretońsku w środku lata :)
ostatnio Nasze odbiady wyglądały tak ,że naprzemiennie jedliśmy kalafior , fasolkę, czereśnie , maliny w ilośćiach hurtowych,
a tu nagle, mimo upalnej pogody , chce mi się czegoś konkretnego , chce mi się fasolki po bretońsku.
robie ją od wielu lat , ale dopiero kiedy kilka lat temu spotkałam się z przepisem Maćka KUronia , odnalazłam smak idealny, nie ja jedna zresztą:)
hhahah, nie pamietam już ile gość prosiło o przepis skosztowawszy tej fasolki.
Fasola do potrawy oczywiście może być różnej wielkości , ale ja zdecydowanie uwielbiam ta największą !!
cytuję za autorem , nie zniemiam NIC !
Fasola po bretońsku
500 g fasoli – „jaś”
300 g kiełbasy
150 g wędzonki – może być ogonówka
100 g przecieru pomidorowego
4 ząbki czosnku
1 cebula
1 łyżka mąki
majeranek, cząber
sól, pieprz, mielona papryka
Sposób przyrządzania:
Fasolę moczymy przez co najmniej dwie godziny, a następnie gotujemy w tej samej wodzie. W trakcie gotowania można dołożyć kawałek wędzonki. Cebulę obieramy, kroimy w kostkę, kroimy również wędzonkę oraz kiełbasę i smażymy na oleju. Dodajemy do gotującej się fasoli. Doprawiamy przecierem pomidorowym, majerankiem, cząbrem, mieloną papryką, posiekanym i utartym z odrobiną soli czosnkiem. Gotujemy, aż fasola będzie miękka. Na tłuszczu pozostałym po smażeniu kiełbasy i wędzonki zasmażamy mąkę. Pod koniec gotowania zaprawiamy nią fasolę, przyprawiamy potrawę solą i pieprzem.
piątek, 1 lipca 2011
Zapiekane kajzerki z dwoma serami :)
To w zasadzie nawet nie jest żaden przepis , to propozycja co zrobić z czerstwym pieczywem które zalega Nam w chlebaku.
Często zdarza mi się kupić więcej pieczywa( bułek -kajzerek) tylko po to żeby na drugi dzień przygotować sobie takie zapiekane bułeczki , bo nie wiem dlaczego ale te dwudniowe są znacznie smaczniejsze po zapieczeniu niż świeże.
Genialność tych bułek polega na połączniu 2 serów , zwykłego zółtego i topionego w plastrach , który po zapieczeniu daje fantastyczną konsystencje .
Bułki przekrajamy na pół , obie połówki smarujemy masłem , obkładamy szynką , przykrywamy plastrem zółtego sera , i plasterkiem sera topionego , obsypujemy ziołami prowansalskimi i chwilkę zapiekamy w piekarniku( do rozpuszczenia sera). PYCHA!
Subskrybuj:
Posty (Atom)