Nie tak dawno wypatrzyłam te mielone na blogu Joli, i po prostu się zachwyciłam......
bo wydawało mi się,że to świetny pomysł na soczyste mielone ,nigdy nie połączyłabym mielonego z jabłkiem , a jak widać DA SIĘ !
czasem tak twarde mi wchodzą mielone, ( bo ja je notorycznie przesmażam)
, że zalewam je jakimś sosem , aby uniknąć wpadki :):)
zrobiłam po swojemu masę na kotlety mielone ( jak wiadomo każda gospodyni , ma jakiś swój patent na to ) .
po czym dodałam dość duże jabłko do masy mięsnej ,dobrze mieszając ,
jeszcze jednym moim od siebie dodanym elementem była zielona cebulka dymka zamiast zwykłej cebuli, nie dość ,że daje fajny kolor , to nie jest tak wyczuwalna w masie.
Dla mnie to idealne kotlety, nigdy nie zrobię kotletów mielonych z innego przepisu :)
ja zrobiłam kotlety tak :
0,5 kg mięsa , dobrej jakość zmielonego , doprawionego do smaku , do tego wrzucamy posiekany pęczek zielonej cebulki , jajko , namoczoną i ściśle wyciśnięta kajzerkę ( ja mocze w wodzie), i potarte średnie jabłko o grubych oczkach , jak będzie za rzadkie to dosypujemy kilka łyżek bułki tartej ,doprawiamy do smaku.
formujemy kotlety , ja obtaczam w bułce tartej i na olej ,zeby dobrze się przepiekły.
Po kliku minutach gotowe , przekładamy na drugą stronę a potem. dosmażamy i ......zakochujemy się w tych mielonych :)
Jestem zdziwiona bo Jola podawała , że znalazła ten przepis w książkach Olgi Smille , a że z dużym ainteresowaniem śledzę Olgę Smile to aż mi głupio ze takie cudo o mały włos nie przeszedł mi koło nosa....:):)
ps.nie obawiajcie się , jabłka nie poczujecie w kotlecie , poczujecie soczystość i zadowolenie ,POLECAM!